Kolorowe bąbelki...

Mimo, iż miłośniczką chemii nigdy nie byłam, zawsze fascynowały mnie eksperymenty - do tego stopnia, że będąc w liceum kilka razy wybrałam się na otwarte wykłady na UAM. Przedstawię Wam kolejną propozycję, która wizualnie jest rewelacyjna - "moje" maluchy i w przedszkolu i w domu były zachwycone.


Potrzebujemy:

- min. 1 przeźroczystą szklankę,
- min. 1 inne naczynie lub kubek plastikowy,
- ocet,
- olej,
- sodę,
- kawałek kolorowej bibuły (zaraz się dowiecie, którego koloru nie używać),
- łyżkę,
- pipetę (ja wykorzystałam miarkę do podawania leków).

Wykonanie:
Do kubeczków nalewamy trochę octu. 


Wkładamy do nich bibułę. Tłumaczyłam Hani, żeby wybrała inne kolory, ale uparła się i wybrała dwa z trzech najmniej nadających się do tego (trzeci to biały).


Do szklanek wsypujemy po łyżce sody.


Delikatnie dodajemy olej - im więcej tym bardziej spektakularny efekt.

Nabieramy barwnik do miarki...

 ... i delikatnie kropelka po kropelce wyciskamy obserwując zachodzącą reakcję. I tutaj Hania zrozumiała dlaczego kazałam wybrać inny kolor - jasnozielony i żółty nie dają takiego efektu.

Zatem dodałyśmy do żółtego czerwoną bibułę, a do zielonego fioletową.



Od wszystkich dzieci z którymi robiłam to doświadczenie słyszałam "WOW!". Im więcej barwnika dodamy na raz tym gwałtowniejsza nastąpi reakcja.

Wyjaśnienie (dla nieco starszych): wiadomo, że olej ma inną gęstość niż ocet - m.in dzięki temu możemy zaobserwować powolny proces unoszenia się i opadania różnobarwnych bąbelków. Kiedy zabarwiony ocet opada na dno stykając się z sodą zaczyna wytwarzać się dwutlenek węgla, "wypychający" krople ku górze. Gdy znajdą się one na powierzchni, gaz ulatnia się, a krople znów opadają powtarzając reakcję. Wygląda to naprawdę fantastycznie i jest łatwe w wykonaniu.
Podoba Wam się?