LBA

I mnie dopadła nominacja, a nawet trzy do LBA czyli Liebster Blog Award - uznania od innego blogera za dobrze wykonaną robotę. Jestem w szoku. Tak więc może odpowiedź na 33 pytania przybliży Wam nieco moją osobę, jeśli uważacie, że jest to w ogóle interesujące...

Klocki-puzzle Wader. Nasz ostatni hit!

Kiedy tylko zobaczyłam te klocki wiedziałam, że muszę je mieć, że Hania musi je mieć :). To doskonała alternatywa dla wielu standardowych plastikowych klocków dostępnych na rynku, dająca nieskończenie wiele możliwości tworzenia. Wszystko zależy od wyobraźni. O czym mowa?
Przedstawiam Wam moje ostatnie odkrycie :-P

Klocki-puzzle firmy Wader

Cykl gry i zabawy podwórkowe #10: Beczki - Dom na ciepło

Kolejna odsłona gry z piłką. Tym razem wersja Sylwii z Domu na ciepło. Będzie o zabawie w "Beczki" - znam ją chociaż nazwa nic mi nie mówiła. My graliśmy w to samo z użyciem innej nazwy, o czym wspomnę na końcu :)

Kilka słów o autorce
"Prowadzę blog skupiający się wokół niezwykle typowej ale i pasjonującej tematyki - domu i rodziny. Uwielbiam projektowanie, urządzanie, upiększanie otoczenia, ale też eksperymenty kulinarne, czytanie książek, handmade, podróże... Są to drobiazgi, które sprawiają, że żyje nam się przyjemniej. Ponadto piszę o tym jak ważne jest zdrowie i odpowiednie relacje, by rodzina czuła się szczęśliwą rodziną, jak ważne są nasze dzieci, ale i my sami… "

Zabawa: Beczki
Jako maluchy świetnie potrafiliśmy zadbać o swój odpoczynek. Pamiętacie? Czy umiecie zrobić to również teraz? :)



Będąc dzieckiem spędzałam wiele godzin na podwórku. W zimowe dni bawiliśmy się na śniegu, a w deszczowe skakaliśmy po kałużach. Najwięcej pomysłów mieliśmy w ciepłe i suche dni. Mogłabym pisać tu w każdy piątek przez cały najbliższy rok, a i tak nie wyczerpałabym tematu! Jedną z gier, w której do znudzenia brałam udział były „Beczki”.

Aby zagrać w „Beczki” potrzebna była piłka i co najmniej 4 graczy. Na początku każda osoba otrzymywała swój numerek. Pierwsza była „Beczką nr 1”, druga „Beczką nr 2”, trzecia „Beczką nr 3” itd. Im więcej graczy tym dłuższa zabawa. Liczba optymalna to 5 lub 6 osób.

Stawaliśmy obok siebie. Pierwszy gracz trzymał piłkę i wymawiał formułkę: „Wywołuję, wywołuję beczkę numer … [tu wymieniał numer beczki któregoś z graczy]” . W chwili wypowiedzenia cyfry musiał rzucić piłką w górę i po wypuszczeniu jej z rąk jak najszybciej biec przed siebie. Jeżeli piłka była krzywo rzucona należało powtórzyć rozgrywkę… 

Ale przyjmijmy, że dziecko rzuciło piłkę prosto w górę. Wtedy wywołany gracz łapał ją jak najprędzej, a inni uciekali przed siebie (w linii prostej – nie można było chować się za przedmioty) . Jeżeli piłka została złapana przed uderzeniem w ziemię, wtedy dziecko mogło (ale nie musiało!) wywołać inną beczkę a samo uciec. A jeśli piłka zdążyła zetknąć się z podłożem to dziecko jak tylko ją złapało krzyczało: „Stop, mur, beton!”, na co wszyscy gracze zatrzymywali się. Dziecko z piłką rozglądało się po pozostałych i wybierało jedno, które jako jedyne musiało pozostać na swoim miejscu. Mówiło na przykład: „Zwalniam wszystkich oprócz Anki”. Wtedy wszyscy oprócz Anki podchodzili do gracza z piłką i sędziowali podczas odmierzania „Kroków”.

„Kroki” były ustalone jeszcze przed grą i oznaczały odległość o jaką może przybliżyć się dziecko z piłką do dziecka, które ma stać na „mur, beton” (czyli nie ruszać się z miejsca). Były to na przykład 3 kroki słoniowe (największe jakie dziecko mogło zrobić), 5 mrówczych (czyli odległość 5 stóp dziecka) i jedno plunięcie (dziecko plunęło a inni ustalali jak daleko spadła ostatnia kropla śliny;]). To pozwalało skrócić dystans fizyczny między graczami. Następnie, trzymający piłkę musiał jeszcze raz powiedzieć „stop, mur, beton” i rzucić piłką w przeciwnika. Jeśli nie wypowiedział formułki to drugie dziecko mogło wykonać unik przed piłką. Jeśli z kolei zapomniano o samym słowie „beton” to drugie dziecko nie mogło oderwać stóp od podłoża, ale reguły pozwalały na poruszenie resztą ciała (np. na odchylenie lub przykucnięcie). Aha, umawialiśmy się jeszcze, że można rzucać od szyi w dół – była to bardzo przydatna reguła. 

Jeśli rzucający trafił to rozgrywkę przegrywał stojący, a jak spudłował to właśnie on był przegranym. Przegrany otrzymywał literkę. Za pierwszą przegraną otrzymywało się: „B”, za drugą: „E”, za trzecią „C”, i kolejno „Z”, „K”, „A”. Przegrany otrzymywał piłkę i musiał wywoływać inną beczkę (mógł wywołać każdą oprócz siebie). Dalej gra wyglądała tak jak opisałam ją na początku. Kończyła się w momencie, gdy któreś z dzieci nazbierało wszystkie literki. Wygrywało to, które literek miało najmniej. My przegranemu wymyślaliśmy przezwisko, ale myślę, że literki to już dostateczny dowód na to, że ktoś zajął ostatnie miejsce i musi pogodzić się z przegraną. 

Gra rozwija:
-sprawność fizyczną: motorykę dużą i wykonywanie złożonych sekwencji ruchowych;
- szybkie reagowanie;
- umiejętność działania według złożonych reguł;
- pamięć (trzeba pamiętać o wszystkich regułach, numerach i literach);
- sferę społeczną: rozwija relacje rówieśnicze, uczy zdrowej rywalizacji i radzenia sobie z porażką.


Sylwia"

Teraz napiszę Wam krótko jak nazywała się ta zabawa w "naszym" wydaniu. Nazwa bardzo wyszukana :-P, mianowicie... "Jajo" :) Różniła się tym, że nie pluliśmy, a trafić trzeba było do kosza stworzonego z rąk osoby, w którą celowaliśmy. Przezwiska zawsze wymyślaliśmy w konkretnej kategorii, nie mogły być obraźliwe. Kto zdobył takowe i tak grał dalej, z tym, że był wywoływany po przezwisku, które stanowiło element zaskoczenia, bo ustalaliśmy je w sekrecie. :)


Pozostałe posty z cyklu:

Obrazy z jarzębiny i żołędzi

Powoli wkraczamy w jesienne tematy. W ten weekend przebywał u mnie siostrzeniec o czym mogliście przeczytać w sobotę. Byliśmy w lesie, zbieraliśmy żołędzie oraz jarzębinę. Po co? Po to by je kreatywnie wykorzystać!

Basia i wyprawa do lasu

Książeczki o Basi (Zofii Staneckiej i Marianny Oklejak) znamy już od jakiegoś czasu. Pierwszą, która wpadła w moje ręce była "Basia i upał w zoo". Od razu polubiłam główną bohaterkę, dlatego, gdy na jednym z blogów (Kiedy mama nie śpi) zobaczyłam konkurs, w którym nagrodą były dwie książeczki nie zawahałam się wziąć w nim udziału razem z Hanią i... udało się!

O co chodzi z tą Basią?
To cała seria zabawnych opowieści z udziałem małej dziewczynki, jej braciszków (Janka i małego Franka) oraz ich rodziców. Przygody bawią i uczą, a jak mówią autorzy: "pomagają dziecku zrozumieć świat, pokazują jak radzić sobie w trudnych sytuacjach". I ja się z tym zgadzam. To świetna lektura dla dzieci, ale i rodzice mają przy niej niezły ubaw!

Ponieważ ostatnio wspominałam Wam o naszej edukacyjnej wyprawie do lasu kontynuując temat chciałabym Wam nieco przybliżyć historię:

Basia i wyprawa do lasu (Wydawnictwo Egmont)

Cykl zabawy i gry podwórkowe #9: Zabawy z piłką - On Ona i Dzieciaki

Zabawy z piłką to temat na który czekałam od dawna, tym bardziej się cieszę, że wreszcie ktoś go zaproponował! :) Moim gościem jest Ania z bloga On Ona i Dzieciaki.


Książeczka dla najmłodszych: Pojazdy

Do tej pory "gwiazdą" mojego bloga była Hania, tym razem dla odmiany będzie post z wyłącznym udziałem Wojtka. Chciałabym Wam przedstawić książeczkę, z którą ostatnio spędza on bardzo dużo czasu: chodzi z nią wszędzie, nawet z nią zasypia :). 
"Pojazdy" 
z serii Ciekawski Maluch Wydawnictwa Ameet.

Kilka słów o projekcie "Wygibasy z naszej klasy"

Tym razem mam przyjemność zaprezentować Wam płytę, która jest narzędziem działania w projekcie promującym zdrowie i dbałość o kondycję fizyczną naszych dzieci. "Wygibasy z naszej klasy" mają na celu uzmysłowienie rodzicom, jak ważna jest aktywność fizyczna i rozbudzanie zamiłowania do niej od najmłodszych lat życia. W dzisiejszych czasach, gdzie otyłość stała się chorobą cywilizacyjną, a dla uzyskania kilku wolnych chwil dla siebie rodzic woli posadzić dziecko przed telewizorem czy komputerem zamiast wyjść na dwór pograć w piłkę, takie projekty są niezwykle potrzebne i ja w pełni je popieram.

Edukacyjny spacer po lesie

Pewnie nie jeden raz mogliście u mnie przeczytać, że każdy spacer czy wycieczka sprzyja rozwijaniu zainteresowań przyrodniczych. Metoda jest prosta - wystarczy się rozglądać :)

Grunt to dobra organizacja

Tym razem będzie trochę inaczej niż zwykle. Do wpisu zmotywowała mnie rozmowa z koleżanką w pracy, która zaczęła się od normalnego (w zasadzie) pytania. Stwierdziłam zatem, że warto o tym wspomnieć na blogu. Przyniosłam do pracy moje segregatory, w których wszystkie zgromadzone przeze mnie pomoce dydaktyczne są ułożone tematycznie, a zawartość każdego jest szczegółowo opisana. Jej pytanie brzmiało: "Czy Ty masz w domu wszystko tak poukładane?". Po chwili zastanowienia odpowiedziałam, że w sumie... tak. 

CEBA BABY opinia o pościeli dla dzieci

Przy okazji udziału w spotkaniu Blogowe Love 2015, o którym wspominałam już niejednokrotnie, otrzymałam w prezencie od jednego ze sponsorów pościel. Prezent trafiony (nawet rozmiar) - uważam, że pościeli nigdy nie za wiele, tym bardziej, że i do przedszkola jest nam potrzebny komplet :). 

Cykl zabawy i gry podwórkowe #8: Zabawa w chowanego Maamaa BaalBinkaa


Kolejny piątek i kolejny post z mojego cyklu. Tym razem zabawa, którą znają wszyscy i chyba nie ma osoby, która nie bawiłaby się w nią. Dzisiejszym gościem jest Kasia z bloga Maamaa BaalBinkaa. Po otrzymaniu od niej wiadomości z opisem od razu wiedziałam, że śledzi mój blog bo od razu wypisała atuty zabawy :)

Aktywność fizyczna dzieci

Coraz więcej mówi się o otyłości jako chorobie cywilizacyjnej. To znaczący problem także wśród dzieci, które coraz mniej czasu spędzają na dworze. Niegdyś wychodziło się z domu rano, a wracało z przymusu tylko na posiłki lub dobranockę. Teraz najchętniej cały dzień dzieciaczki spędzałyby przy grach i bajkach, a przecież możliwości jest tak wiele. Dzięki ruchowi organizm jest lepiej dotleniony, dziecko rozładowuje napięcie i nadmiar energii :). Aktywność wspomaga rozwój fizyczny, motoryczny, intelektualny, psychiczny i społeczny.
Dziś króciutko przedstawię Wam formy aktywnego spędzania czasu z Hanią i Wojtkiem na powietrzu - niezależnie od pory roku.

Sezon na ogniska

Można rzec, że lato się skończyło. Dla nas rozpoczyna się sezon na ogniska. W zasadzie wrzesień to miesiąc gdzie mamy najwięcej okazji ku temu. Nie ma już takich upałów, wieczory niestety coraz chłodniejsze, a spadek temperatury da się odczuć i w takich sytuacjach ognisko jest jak najbardziej wskazane. 

Zabawa w mechanika

Dzieci chłoną wszystko bardzo szybko - zaskakując nas na każdym kroku. Ostatnio byłam na przeglądzie samochodem razem z Hanią i okazało się, że mam do wymiany m.in. klocki hamulcowe. Kilka rozmów na ten temat w obecności dzieci i rezultat przedstawiam Wam dzisiaj. 

Konkurs Canpol Babies: Zamkowa karuzela

Niedawno wspominałam o tym, że zapisałam się do Blogosfery, a już dziś mam przyjemność ogłosić Wam pierwszy konkurs, w którym Sponsorem jest oczywiście Canpol Babies.

Nagrodą główną jest:
ZAMKOWA KARUZELA


Zabawy konstrukcyjne - domy

Ostatnio coraz częściej wspominamy, że przydałby się nam jakiś remont. Oczywiście porozumienie w tym temacie niełatwo nam uzyskać :) Padło hasło: zostawmy to, może za sto lat zbudujemy nowy dom. Na co wbiega Hania i pyta "Budujemy dom? Kiedy?" Zaczęliśmy się śmiać i stwierdziliśmy, że możemy zrobić to zaraz. Jak? Klocki w ruch :)


Zabawy konstrukcyjne zawsze są na czasie. Dają nieskończenie wiele możliwości. Pozwalają tworzyć to, co sobie zaplanujemy, rozwijają wyobraźnię i ćwiczą małą motorykę. Przy okazji pochłaniają dzieci bez reszty.

Oczywiście prawdziwy dom musi mieć kilka ważnych elementów: ściany, drzwi, okna i dach. Jak widać maluchy doskonale o tym pamiętały.

Najwyraźniej budowle były tak realistyczne, że Wojtek miał ochotę nawet wejść do domu, ale się nie zmieścił.
O wykorzystaniu klocków do zabaw i korzyściach z tego płynących pisałam już niejednokrotnie (m.in. tu, tu, tu i tu).

Dzieciaczki pochłonięte zabawą, a mama w tym czasie mogła sobie poprzeglądać inspiracje na przyszłość, gdy w końcu zabierzemy się za wspomniany remont. Podoba mi się kilka projektów stąd: http://urzadzamypodklucz.pl/, ale od planowania do wykonania długa droga :-(

Cykl zabawy i gry podwórkowe #7: Państwa i miasta Zuzinkowy świat

W pierwszej chwili, gdy usłyszałam nazwę zabawy opisywanej dzisiaj miałam jednoznaczne skojarzenia: to przecież gra do której potrzebne są kartka i długopis - jedna z moich ulubionych, która niewiele ma wspólnego z podwórkiem :) Ale pomyliłam się. Najpierw zatem stwierdziłam, że jej nie znam, ale później coś mi zaczęło świtać...

Tym razem goszczę na swoim blogu Karolinę z Zuzinkowego Świata

Rybka z papierowych kół

Dzisiaj zrobiłyśmy sobie panią rybkę : uśmiechniętą i wesołą. Skąd wiadomo, że to Pani? Wystarczy spojrzeć jej w oczy :) Całość jest prosta w wykonaniu, zamiast dużego koła można użyć płyty CD, a wtedy dodatkowo rybka będzie się mienić różnymi kolorami.

Nowy rok (przed)szkolny: zmiany

1.09.2015 to data zmian, których byłyśmy świadome od dawna :) Hania, powinna iść do innego przedszkola, aczkolwiek, ze względu na alergię pobyt w domu przedłużył jej się o jeden dzień, ja z kolei "zyskałam" więcej obowiązków w pracy i przyjęłam pod swoje skrzydła nową grupę dzieci. Poszło niespodziewanie dobrze i oby tak zostało!